Opublikowano: 2019-06-17

O składowisku odpadów w Kalinowcu z mieszkańcami regionu

Spotkanie odbyło się w niedzielę 16 czerwca w Gminnym Ośrodku Kultury w Płoniawach-Bramurze. Poświęcone było ono przede wszystkim składowisku odpadów w Kalinowcu (pow. makowski). Pojawiła się na nim spora grupa mieszkańców: w większości z gminy Przasnysz, ponieważ wysypisko znajduje się na skraju gm. Płoniawy-Bramura, na terenie zbiornika po byłej cukrowni.

Wiele osób jest oburzonych taką lokalizacją wysypiska: niedaleko niego są domy, ujęcie wody pitnej, a obok pola. Uważają, że zostali postawieni przed faktem dokonanym i że nikt się z nimi nie liczył przy wyborze miejsca na składowisko. Czują się pokrzywdzeni i próbują walczyć o uznanie swoich racji. Założyli stowarzyszenie “Dajcie nam żyć”, aby bronić swoich praw. Jeszcze w czerwcu w sprawie składowiska (a dokładnie prawomocności wydanego pozwolenia na budowę) wyrok ma wydać Naczelny Sąd Administracyjny.

- Z tym problemem państwo borykają się już od 2013 roku, kiedy pojawił się pomysł na powstanie składowiska – mówił senator Robert Mamątow, który powiedział, co do tej pory zrobił w sprawie, a złożył pisma do ministerstwa środowiska. – Będę działał w tej sprawie w ministerstwie i, jeśli będzie potrzeba, pójdę dalej. A państwo musicie to samo na miejscu robić. Najważniejsze są zgody wójta z tego terenu i starosty: jeśli oni na składowisko by się nie zgodzili, to nikt by go nie wybudował. Wszyscy widzimy jak ważne jest, aby mieć swoich reprezentantów, którzy będą w waszym imieniu działać.

- Trzeba uczestniczyć w życiu społecznym gminy. Nie można nie zwracać uwagi na to, co radni uchwalają, kogo wybieramy na radnego. Władze samorządowe wszystkich szczebli przy wydawaniu decyzji nie reprezentowały państwa – dodał Arkadiusz Czartoryski.

Parlamentarzyści obiecali sprawdzić, co można w tej sprawie zrobić. Będą obecni na rozprawie w NSA. Potem raz jeszcze spotkają się z mieszkańcami, aby zadecydować o podjęciu kolejnych kroków. 

Tyle pierwsza, dłuższa część spotkania. Drugą rozpoczął poseł Arkadiusz Czartoryski, który mówił m.in. o tym, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość tak zdecydowanie wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak przekonywał, nie jest to wcale zasługa 500 plus. 

- Polacy po prostu zauważyli, że gospodarka się rozwija, że jest praca – mówił poseł, a jedna z kobiet dodała: “lżej żyć”. 

Na potwierdzenie tezy Arkadiusz Czartoryski podał kilka liczb.

 – Wzrost gospodarczy w roku 2018 wyniósł 5,1%. To był najwyższy wzrost w Europie i w Polsce od 1989 roku. Bezrobocie spadło do poziomu do 5,9%. To praktycznie zerowe bezrobocie: część osób po prostu nie podejmuje pracy z własnej woli.

Dochodzi do tego wzrost miesięcznego wynagrodzenia, niska inflacja, świetne wyniki spółek Skarbu Państwa, które przez rząd PO-PSL były spisywane na straty, a także ściganie przestępców podatkowych.

Poseł zauważył też, że przed wyborami przeprowadzono atak na polską kulturę, historię i tradycję.  

- Polacy nie życzą sobie, aby w Polsce dokonywać tak gigantycznej rewolucji obyczajowej i kulturowej, żeby tak wulgarnie opluwać naszą wiarę i Kościół – mówił Arkadiusz Czartoryski.

Dodał też, że PiS miało jasny program i ofertę dla Polaków: 13. emerytura, 500 plus na pierwsze dziecko, ułatwienia podatkowe, budowa elektrowni w Ostrołęce czy Centralnego Portu Komunikacyjnego, rozwój Obrony Terytorialnej. Opozycja programu – poza postulatem odsunięcia PiS od władzy – nie miała. 

powrót