Opublikowano: 2017-12-24

Poparcie dla zakazu handlu w niedziele

Wystąpienie na 52. posiedzeniu Senatu ws. ustawowego ograniczenia handlu w niedziele.


Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Zmiany bardzo często są dobre. Jednak mimo wszystko zmian się obawiamy, zarówno jeśli chodzi o zmiany ogólnospołeczne, jak i prywatne czy osobiste. Oczywiste jest to, że kiedy nowa partia dochodzi do władzy, wprowadza ona założenia swojego programu wyborczego i inne pomysły do realizacji, a wtedy bardzo dużo zmian czeka każdego z nas, bezpośrednio i pośrednio.


Jedną z proponowanych zmian jest obywatelski projekt ustawy, z którym wystąpił Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Projekt ten zakłada ograniczenie handlu w niedziele i mam nadzieję, że niebawem doczeka się on finalizacji. Jest to temat, na który można dyskutować w zasadzie w nieskończoność. Jak we wszystkich tematach, tak i w temacie ograniczenia handlu w niedziele zdania są podzielone. Przede wszystkim nie podlega dyskusji fakt, że każdy ma prawo do wolnego weekendu. Pytanie tylko, czy do każdego weekendu. Jednak nie można sprowadzać spraw do absurdu i oczekiwać, że nagle całe państwo stanie w miejscu: żadnej komunikacji, żadnej elektryczności, wody w kranie, bo w elektrowniach i wodociągach też byłoby wolne od pracy. Dni wolne są fikcją, bo mnóstwo ludzi pracuje w soboty i niedziele, ważne jest tylko to, aby zawsze otrzymywali oni w zamian inny dzień wolny w tygodniu i aby nie pracowali we wszystkie weekendy w miesiącu.

Jeśli chodzi o sklepy, to chciałbym przypomnieć, że za zakazem handlu w niedziele stoją poważniejsze przyczyny: tu chodzi o stopniową normalizację rynku pracy, o to, aby ograniczyć pracę w weekendy do niezbędnego minimum. W tym kontekście projekt ograniczenia handlu ma sens, supermarkety czynne w niedzielę nie są absolutnie niezbędne. Kompromisowa wersja zakazująca handlu w co drugą niedzielę miesiąca jest dobrym pomysłem, ma też na celu przyzwyczaić obywateli do nowej sytuacji i w dalszej perspektywie – mam nadzieję – do zakazu handlu w każdą niedzielę i stopniowego objęcia zakazem pracy innych zawodów.

Wysoka Izbo! Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ta ustawa budzi wątpliwości. W krajach Unii Europejskiej, i nie tylko, jakoś nikomu nie przychodzi do głowy kontestować taki stan, ludzie tam mieszkający nie odczuwają potrzeby robienia zakupów w niedziele. Każdy tak organizuje sobie czas, że niedziela nie jest mu potrzebna na zrobienie zakupów. Czyż Polacy to odmieńcy, kosmici na tej Ziemi? Zupełnie nie rozumiem bicia piany wokół tego tematu.

Zakaz handlu nie będzie obowiązywać na stacjach benzynowych i dworcach kolejowych. Jedna z poprawek wyłącza też z zakazu sklepy internetowe. To sprawi, że zakazu handlu nie trzeba będzie notyfikować Komisji Europejskiej. Kolejna poprawka poszerzyła katalog podmiotów wyłączonych z zakazu handlu. Na liście są dodatkowo piekarnie, cukiernie i lodziarnie. Zakaz nie będzie także obowiązywać na terenie rolno-spożywczych rynków hurtowych. Na liście podmiotów, w przypadku których będzie możliwy handel w niedziele, znajdują sią także: apteki, kwiaciarnie, sklepy z pamiątkami i dewocjonaliami, kioski, stoiska przy cmentarzach. Sklepy będą działać w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca. Przepisy dotyczące zakazu handlu w 13 dni świątecznych nadal będą obowiązywać. W związku z tym faktem będzie mogło dochodzić do kumulacji dni wolnych od handlu. Będą jednak wyjątki od uchwalonych zasad. W dwie niedziele przed świętami Bożego Narodzenia i jedną niedzielę przed Wielkanocą handel będzie mógł się odbywać bez przeszkód.

Proponowana ustawa ma szansę być dużym impulsem pomocowym dla drobnych polskich przedsiębiorców i oby z niej skorzystali, bo powszechnie wiadomo, że małe sklepiki ledwo dyszą. Tylko dzięki temu, że mogą pracować w święta, dotychczas nie zbankrutowały. Zamknięte w niedzielę markety poprawią ich kondycję finansową, a dodatkowo sklepikarze spędzą wreszcie święta z rodzinami.

Osobiście jestem zdania, że praca w godzinach nocnych oraz w weekendy powinna być rzadkością i występować tylko wtedy, kiedy jest niezbędnie konieczna. I nie powinno mieć znaczenia to, czy sprawa dotyczy handlu, gastronomii, produkcji, czy też usług. Należałoby dążyć do tego, aby pracowały jedynie te branże, które muszą pracować. Będę za każdym rozwiązaniem, które daje pracownikom wolną niedzielę. Ucieszy mnie fakt wejścia w życie tej ustawy, bo również jako katolik popieram zakaz handlu w niedzielę.

Praca jest prawem człowieka, a nie obowiązkiem, i organizację tego prawa zapewnia państwo, a nie wolny rynek. Dotyczy to również wysokości emerytur czy czasu przejścia na emeryturę. Ci, którzy robią wielkie larum, nie walczą o swobody wyborów, tylko o interesy marketów, które w niedzielę czerpią zyski z zakupów ludzi wałęsających się po sklepach i myślących, że skoro już tam są, to coś sobie kupią.
 

W krajach Unii Europejskiej, gdzie niedziela jest czasem, można powiedzieć, domowym, jakoś nikt specjalnie nie protestuje, że ogranicza mu się wolność wyboru. Uważam, że nikomu do niczego handel w niedzielę nie jest potrzebny, a właściwie powinien zamierać w sobotę od 16.00. Jestem przekonany o potrzebie prawnego ograniczenia handlu, nawet we wszystkie niedziele. Nie możemy być pokoleniem niewolników uzależnionych od zakupów przez 7 dni w tygodniu. Wspomnę, iż jednym z postulatów w roku 1980 były wolne soboty, ludzie przelewali za to krew. A obecnie jest wielkie oburzenie w związku z co drugą niedzielą wolną od pracy w handlu.

Wolne niedziele również dla handlowców w żaden sposób nie mogą wpłynąć na dochody. Ludzie wydadzą tyle pieniędzy, ile mają wydać, choćby mieli na to tylko jeden dzień w tygodniu. Nie tłumaczmy się więc gospodarką i spadkiem obrotów, nie straszmy pracowników zwolnieniami, bo mamy erę pracownika a nie pracodawcy. Głosy na temat zwolnień z powodu wolnych niedziel nie są prawdziwe – istnieje ogromny deficyt pracowników w handlu.Obecnie w marketach brakuje pracowników i nie zanosi się na poprawę. To m.in. z powodu pracy w niedziele ludzie odchodzą z handlu. Te głosy oburzenia, że nikt nie może zabronić robienia zakupów w niedzielę… A dlaczego nikt się nie oburza w związku z tym, że ci pracujący od poniedziałku do piątku aby załatwić sprawę urzędową, muszą wziąć wolny dzień w pracy, bo urzędy nie pracują w weekendy?

Jestem pewien, że na tę chwilę ograniczenie handlu w co drugą niedzielę to jest dobry kompromis. A na tę ustawą czeka cały polski handel. Jest ona niezbędna. W związku z tym jestem za ustawą ograniczenia handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Dziękuję.

powrót