Przemówienie dotyczące ustawy o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Sejm przyjął konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Ja jednak mam wrażenie ? wnioskuję tak choćby na podstawie tego, co obserwować można było w Sejmie podczas debaty nad ową konwencją ? że chce się ten dokument przepchnąć za wszelką cenę, nie zważając na konsekwencje jego ratyfikowania. A te, wbrew pozorom, mogą być bardzo dotkliwe, szczególnie jeśli chodzi o nasze tradycje i kulturę przekazywane nam przez ojców i dziadów.

Dokument mający w tytule dumnie brzmiące sformułowanie ?o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej? tak naprawdę nie ma na celu walczyć z jakąkolwiek przemocą. Konwencja pod płaszczykiem szlachetnej nazwy wprowadza tak chętnie i natrętnie lansowaną dziś równość, otwartość i tolerancję ? oczywiście wszystko w odniesieniu do homoseksualizmu, osób transseksualnych i ogólnie do środowiska LGBT.

W tej konwencji już na samym początku podkreśla się, że musimy brać pod uwagę przede wszystkim coś takiego jak płeć społeczno-kulturowa. Jest to absurd, bo według mnie, dojrzałego mężczyzny, nie ma to żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Albo ktoś rodzi się mężczyzną, albo ktoś rodzi się kobietą. Wymysł dotyczący płci społeczno-kulturowej to nic innego jak wytwór środowisk ?otwartych na równość?, które koniecznie chcą nam udowodnić, że to, kim się rodzimy, nie ma większego znaczenia, bo zawsze możemy zrobić z siebie na przykład kobietę pomimo posiadania męskich narządów płciowych.

To nie koniec ?szlachetnych? zapisów tej konwencji. Okazuje się, że w tym dokumencie nie ma mowy o tym, iż w ogromnej większości przypadków przyczyną przemocy ? czy tej wobec domowników, czy tej ulicznej ? jest alkohol, uzależnienie od używek, brak perspektyw, odwrót od wartości oraz wszelakie patologie społeczne. Konwencja przyczyn występowania przemocy, szczególnie tej wobec kobiet, upatruje w zamiłowaniu do tradycji oraz podstawowych wartości, a więc poniekąd także w wierze i innych zakorzenionych w naszym narodzie cnotach. O tym możemy przeczytać w rozdziale III konwencji, w artykule ?Ogólne zobowiązania?. Już w pkcie 1 czytamy o podejmowaniu działań niezbędnych do ?promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn?.

Jakby tego było mało, w dokumencie na każdym kroku wspomina się o tym, iż istnieje coś takiego jak przemoc wobec kobiet ze względu na płeć, co oznacza mniej więcej tyle, że kobieta dlatego staje się ofiarą przemocy, bo jest kobietą. To kolejny absurd świadczący o tym, że paranoja zaczyna nie znać granic i wdziera się w każdy, nawet najbardziej oczywisty aspekt funkcjonowania człowieka. Szanowni Państwo, mam nieodparte wrażenie, iż twórcy konwencji na siłę chcą nam wmówić, że kobieta niejako z założenia staje się ofiarą przemocy, bo tak jest zakorzenione w tradycji.

Przytoczę istotny pogląd Instytutu na rzecz Kultury Prawnej ?Ordo Iuris?, który zdecydowanie popieram. ?Konieczność ochrony kobiet przed przemocą jest zbyt poważnym problemem, aby wykorzystywać go do narzucania społeczeństwu radykalnej ideologii. Każdy rozsądny człowiek jest przeciwnikiem przemocy, zwłaszcza zaś przemocy wobec kobiet, które kultura polska zawsze nakazywała otaczać szczególnym szacunkiem?. Opowiadając się za konwencją, niestety dajemy przyzwolenie na to, że przyczynę przemocy domowej będzie upatrywało się w wartościach obecnych od dawna w naszym narodzie.

Mam wrażenie, że ten dokument to także idealna furtka do tego, aby rozpocząć dyskusję nad sprawami równie poważnymi jak na przykład powszechny dostęp do aborcji czy też związki homoseksualne z prawem do adopcji dzieci.

Z całą stanowczością trzeba podkreślić, że nieratyfikowanie konwencji to nie jest jakieś przyzwolenie na istnienie zjawiska przemocy w naszym kraju. Nie! Mamy przecież w Polsce odpowiedni system prawny, który w zupełności normuje problem przemocy, nie tylko tej wobec kobiet i dzieci. Wystarczyłoby, gdyby ów system był bardziej skuteczny. Odrzucenie tego dokumentu to również nie jest lekceważenie problemu przemocy ani też jego bagatelizowanie. Sprzeciw wobec konwencji to sprzeciw wobec nachalnej propagandzie ?równości? wszystkiego, co lewackie i inne od ogólnie przyjętych norm i wartości naszej cywilizacji. Wyrażenie sprzeciwu wobec konwencji to nie tylko brak zgody na wprowadzenie tylnymi drzwiami prawa opartego na diagnozie postawionej w sposób błędny i wypaczony ? to także brak zgody na rozmontowywanie podwalin naszych tradycji pod płaszczykiem szlachetnej walki z przemocą.

Szanowni Państwo, kończąc, chciałbym powiedzieć jeszcze jedną, bardzo istotną rzecz, która, jak mam wrażenie, pasuje idealnie do założeń tej konwencji i całej dyskusji wokół niej. Drodzy Państwo, trzeba iść z duchem czasu, a nowoczesne państwo to silne państwo. Musimy jednak pamiętać o jednej ważnej sprawie, skoro już o tej nowoczesności rozmawiamy: czasy się zmieniają, a zasady i wartości zawsze pozostają te same. Dziękuję.

powrót