Opublikowano: 2014-01-31

Przemówienie senatora Roberta Mamątowa dotyczące pomocy dla działaczy opozycji demokratycznej oraz osób represjonowanych z powodów politycznych, które miało miejsce podczas 48. posiedzenia Senatu w dniu 30.01.2014

anie Marszałku! Wysoka Izbo!

Dziś z nadzieją pochylamy się nad projektem ustawy, która dotyczyć ma działaczy opozycji demokratyczniej będących obecnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Projekt wychodzi naprzeciw potrzebom takich ludzi i przewiduje przydzielenie pomocy finansowej, która, jak pokazuje rzeczywistość, wielu takim osobom jest wręcz niezbędna do normalnej egzystencji. Jako obywatel i senator wielokrotnie stykałem się z obszarem biedy ludzi, którzy wysoką cenę zapłacili i płacą za wolność naszej ojczyzny. Tym większą satysfakcją jest dla mnie to, że pojawiły się siły społeczne, a następnie polityczne, które w końcu zainteresowały się losem opozycjonistów działających w minionym ustroju.

Jednak projektowana ustawa to tylko początek długiej drogi do tego, aby każdy walczący w ubiegłych latach o wolną ojczyznę został przez nią wzięty pod opiekę i odpowiednio uhonorowany. Bolesne jest to, że często tacy ludzie są zapomniani przez system wsparcia finansowego państwa, ale także przez opinię społeczną, a czasem nawet boją się przedstawiać swą chlubną działalność. A przecież jakże wspaniałymi wzorami mogliby się stać dla młodzieży w szkołach?! Tymczasem zmuszeni są do dalszej walki, tym razem jednak o przetrwanie do następnego świadczenia finansowego lub w kolejce do lekarza.

Sytuacja, w której ojczyzna nie jest w stanie zadbać o los swych obrońców, jest objawem pewnego utylitaryzmu wyrażającego się hasłem: ?Będziesz kochany, jak będziesz użyteczny!?. Jest to też pewnego rodzaju porażka ? porażka całego systemu państwa, od najwyższych struktur po samorząd lokalny. Jak w związku z tym mamy wychować nowe pokolenie bohaterów, którzy w sytuacji kryzysowej podejmą walkę w słusznej sprawie? Kontrast, a wręcz swoistą antynomię społeczną stanowi tu sytuacja byłych pracowników służb bezpieczeństwa PRL, którzy mają bardzo wysokie emerytury, a także dostęp do resortowej służby zdrowia. Funkcjonariusze esbecji i inni ludzie, którzy swoim postępowaniem zdradzili Polskę i rodaków, do dnia dzisiejszego nie ponieśli za swoje postępowanie żadnych kar, mało tego, żyją za emerytury wypłacane z kasy demokratycznego państwa, z którym tak naprawdę jeszcze kilkadziesiąt lat temu bez oporów walczyli. To jest sytuacja kuriozalna! Jeśli jej nie zmienimy, okryjemy się wielkim wstydem przed przyszłymi pokoleniami, w obliczu historii naszego kraju, która pisze się też na naszych oczach.

Jako senatorowie Rzeczypospolitej musimy być świadomi tego, że ludzi, dzięki którym tak naprawdę możemy tutaj wspólnie zasiadać i reprezentować naród, dotyka często skrajna bieda, wręcz nędza. Panie i Panowie Senatorowie, gdy umarł jeden ze znanych mi działaczy opozycji demokratycznej lat 80., który był kolporterem w stanie wojennym, kosztem jego pochówku musieli zająć się jego znajomi, gdyż zmarły mężczyzna nie posiadał żadnego majątku ani żadnych funduszy, które mogłyby pokryć koszty pogrzebu. To właśnie jest obraz tego, jak państwo polskie nie potrafi zadbać o bohaterów walk o demokrację. Takich przypadków nie powinno być i tak naprawdę to wstyd, że coś takiego dzieje się prawie ćwierć wieku po obaleniu komunizmu!

Ktoś może powiedzieć, że państwo zabezpiecza los tych nierzadko starych i schorowanych ludzi za pośrednictwem systemu pomocy społecznej, bo możliwa jest opieka w domach pomocy społecznej i innych placówkach tego typu. Warto jednak podkreślić, że to nie jest rozwiązanie, które mogłoby być chociaż częściową odpowiedzią na oczekiwania tych osób wobec wolnej Polski. Honor i duma, jaką noszą w sercach ludzie z opozycji demokratycznej minionego ustroju, zazwyczaj nie pozwala im na spędzanie jesieni swojego życia w takich placówkach, o jakich wspomniałem, w myśl powiedzenia ?To nie bohaterowie, lecz żebracy obnażają swoje rany?. Dla wielu osób z kręgu opozycjonistów korzystanie z pomocy społecznej jest po prostu żebraniem o pomoc, którą państwo winno już zapewnić już dawno i w zakresie największym z możliwych.

Obecnie ludzi z kręgu demokratycznej opozycji lat 1957?1989, znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji, jest około pięciu tysięcy. Jest to liczba zatrważająca, gdyż stanowi ona doskonały dowód na to, że bieda i nędza wśród tych osób nie występuje tylko w incydentalnych przypadkach!

Państwo do tej pory nie zrobiło nic, co mogłoby w jakiś sposób zmniejszyć skalę tego ubóstwa, choć, jak się okazuje, stosunkowo niewiele potrzeba, aby właśnie te pięć tysięcy osób mogło poczuć, że władza o nich pamięta.

Jakiś czas temu spółka Energa SA zrezygnowała z planów budowy bloku C ostrołęckiej elektrowni, mimo wpompowania w projekt i prace nad przygotowaniem terenu pod inwestycję kwoty sięgającej, według pewnych szacunków, nawet 300 milionów zł! A więc spółka Energa za przyzwoleniem ministra skarbu wyrzuciła w błoto pieniądze, które z powodzeniem mogłyby posłużyć na świadczenia pieniężne na rzecz byłych członków opozycji demokratycznej, którzy dzisiaj żyją w skrajnej biedzie, wręcz w nędzy. Okazuje się, że te 300 milionów zł wystarczyłoby na wypłacanie przez pięć lat comiesięcznych świadczeń w wysokości około 1 tysiąca zł dla każdego z tych pięciu tysięcy biedujących bohaterów. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, dzisiaj łatwiej jest wyrzucić ogromne pieniądze w błoto, niż przeznaczyć je na szczytny cel poprawienia byłym opozycjonistom warunków egzystencji.

Dzisiaj to właśnie my, bez względu na przynależność polityczną, jesteśmy zobligowani do tego, by wreszcie pomóc tym ludziom i wynagrodzić nie tylko ich wieloletnią działalność opozycyjną, ale także długotrwałą biedę, która ? co jest paradoksalne ? dotknęła ich w kraju, o którego wolność walczyli. Mam nadzieję, że nie będzie to, w dalszej perspektywie czasowej, głos wołającego na puszczy, gdyż nie możemy ustawiać w naszych dążeniach ? musimy podejmować inne działania mające na celu wynagrodzenie za działalność wszystkich opozycjonistów z ubiegłych lat, podziękowanie im, przypomnienie i docenienie ich postaw oraz zasług. Władza wolnego państwa nie może zapominać o tych, którzy walczyli o wolność dla nas wszystkich.

Doskonałym wzorem ? który winien być w tej sprawie sztandarowym przykładem troski o byt patriotów, którym sprawa własnej ojczyzny nie była obojętna ? jest tu postawa Józefa Piłsudskiego. Kilka miesięcy po odzyskaniu niepodległości ? dokładnie 21 stycznia 1919 r., w rocznicę powstania styczniowego ? marszałek wydał specjalny rozkaz, na mocy którego weterani powstania styczniowego uzyskali uprawnienia żołnierzy Wojska Polskiego. Weterani, traktowani jako symbol trwałości nieugiętego ducha polskiej państwowości, byli w II Rzeczypospolitej otoczeni szczególną opieką władz państwa. Honorowani podczas wszystkich uroczystości państwowych, obecni na trybunach podczas defilad, zapraszani do szkół, witani przez przechodniów na ulicach, byli i czuli się potrzebni oraz szanowani. Ponadto weterani oraz wdowy po nich otrzymywali stałą dożywotnią pensję, dodatek drożyźniany oraz korzystali z opieki lekarskiej w ambulatoriach i szpitalach, a także w zakładach leczniczych. Także osoba, która pokryła koszty pogrzebu weterana, miała prawo do zapomogi państwowej równej wysokości miesięcznej pensji weterana. To tylko niektóre przykłady tego, jak państwo polskie dbało niegdyś o los obywateli, którzy stawali do walki o jego wolność. Obecnie nic w tej materii się nie zmieniło ? państwo nadal jest zobligowane do tego, aby każdy, kto przyczynił się do upadku ciemiężącego ustroju, otrzymał niezbędną pomoc, należne honory i przywileje oraz uchodził powszechnie za przykład patrioty i Polaka!

Projektowana ustawa to pierwszy krok do tego, aby ludziom, którym przez lata odmawiano pomocy, zapewnić godne warunki życia, co powinno być uwzględnione w planach budżetowych naszego państwa już wiele lat temu. Dziękuję.

powrót