Wystąpienie dotyczące ustawy o rzeczach znalezionych

anie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo!

Nie ulega wątpliwości, że to już czas najwyższy, aby odświeżyć prawo dotyczące rzeczy znalezionych, bo wbrew pozorom dotykamy tutaj sfery rzeczy wszelakich ? poczynając od dokumentów, poprzez materiały niebezpieczne, takie jak np. broń, a na biżuterii i innych kosztownościach kończąc. Prawo z lat 60. niekoniecznie nadąża za tym, co jest dzisiaj, więc bardzo dobrze się dzieje, że taka ustawa się pojawia. Ureguluje ona tak naprawdę bardzo wiele istotnych spraw ? określono w niej m.in. obowiązki i uprawnienia znalazcy rzeczy, zasady i sposób przejmowania znalezionych rzeczy, sposób poszukiwania osób uprawnionych do ich odbioru i zasady postępowania z nimi, poszukiwanie właścicieli, przechowywanie pieniędzy, papierów wartościowych i kosztowności oraz postępowanie z przedmiotami o wartości historycznej, naukowej i artystycznej, czyli z dobrami kultury.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, kiedy studiuje się ową ustawę, są uprawnienia starosty właściwego terytorialnie dla miejsca znalezienia rzeczy lub ze względu na miejsce zamieszkania znalazcy. Mamy tu do czynienia z takim zjawiskiem, że zarządzanie tymi potencjalnie znalezionymi rzeczami staje się zadaniem własnym powiatu. Ja mam jednak, Drodzy Państwo, wątpliwości, czy to aby na pewno dobre rozwiązanie. To prawda, że ustawa winna wskazywać konkretne osoby do wykonywania tych zadań, jednak nie jestem pewny, czy starostwo jest tak dostępne dla obywateli jak np. urzędy gmin. Moim zdaniem można by się pokusić o wprowadzenie zmian, które uprawnienia starosty rozszerzyłyby również na wójtów poszczególnych gmin. Ciężko mi sobie wyobrazić, że jeśli obywatel znajdzie jakąś rzecz w oddalonej od starostwa o kilkadziesiąt kilometrów miejscowości, to będzie fatygował się do starostwa, aby ją przekazać we władanie staroście. Jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić.

Bardzo dyskusyjny jest również rozstrzał na starostę właściwego ze względu na miejsce zamieszkania znalazcy i starostę właściwego ze względu na miejsce znalezienia rzeczy. Powoduje to pewnego rodzaju konflikt i tak naprawdę nie tylko naraża potencjalnego znalazcę lub właściciela rzeczy na koszta, ale też wprowadza pewnego rodzaju mętlik ? bo co ma być, jeśli obywatel znajdzie daną rzecz na terenie powiatu mińskiego, a pochodzi z terenu powiatu tatrzańskiego i zdecyduje się na zwrócenie rzeczy u starosty tatrzańskiego? Wtedy należałoby mówić o dosyć dużej odległości znalazcy od miejsca przechowywania rzeczy.

Kolejną sprawą jest poinformowanie społeczeństwa o istnieniu rozpatrywanej tu ustawy, a w szczególności o jej założeniach. Mam tutaj na myśli szczególnie tereny wiejskie i podmiejskie, gdzie niestety nadal obserwujemy mizerne zainteresowanie obowiązującym prawem. Moim zdaniem pół sukcesu tej ustawy to dobrze poinformowana ludność. Ustawa reguluje szereg bardzo istotnych spraw, jednak poprawne funkcjonowanie tego prawa bez wątpienia zależy od płynności działań zarówno obywateli, czyli potencjalnych znalazców, jak i organów państwowych, które zgodnie z założeniami ustawy mają zarządzać danymi rzeczami znalezionymi.

Moim zdaniem omawiana ustawa to bardzo potrzebny dokument, który w obecnym kształcie nie budzi większych zastrzeżeń, poza tymi, które pozwoliłem sobie wymienić. Dziękuję.

powrót